Staram się trzymać z daleka od filozoficznego bełkotu w stylu Coelho i literackich objawień pokroju Masłowskiej. Za książki z półek „Ino chyżo!” i "Ściana płaczu" daję rower i dwa worki pszenicy.
Cholernie smutne, że największym problemem osoby, która przeżyła pobyt w Auschwitz jest kwestia tego, gdzie znajdują się teraz obrazki, które kiedyś namalowała. Pomimo bardzo dobrego przygotowania, świetnego pióra i - co naprawdę widać - jak najlepszych chęci Ostałowskiej, odechciewa się wszystkiego wobec ciągłej postawy roszczeniowej Pani Wielce Pokrzywdzonej Artystki.