Staram się trzymać z daleka od filozoficznego bełkotu w stylu Coelho i literackich objawień pokroju Masłowskiej. Za książki z półek „Ino chyżo!” i "Ściana płaczu" daję rower i dwa worki pszenicy.
Niemożebnie słaby styl, zero polotu i jakiegokolwiek sensu. Panowie najwyraźniej próbowali wstrzelić się w tematy modne (konkursy piękności dla gówniarzy) i zawsze aktualne (brak inspiracji, kryzys artystyczny). Szkoda tylko, że ani to ciekawe, ani tym bardziej śmieszne czy zajmujące. Lepsze teksty zdarza się tworzyć na kolanie przed lekcją polskiego.